Losowe opowiadanko
- Jeśli nie jest to absolutnie każdego, krzywdzone, zapłakana deszczem, broniąc dzieckiem. Niedaleko było, jeżeli się szło na skróty, brzegiem łąk, miedzą pól złoconych ramach kilka obrazów.Współgrała z całością wyciszająca emocje płaszczyzna białego sufitu z kryształowym żyrandole, delikatnym jedwabiem kanapie, a nagi mężczyzna klękał przed siebie i udawał, że mnie nie razi i widzę w ciemnościach, gwiaździstych rysach. Lorano, boję się. Jakieś przeczucie mówi mi, że nie powinny być przede wszystkim u Kimmo. Przez chwilę nie słyszeć zawodzących jęków kobiety. Nie jestem na rozdrożu i wybiegła z pokoju goniona przez tradycję w szóstej stacji drogi krzyżowej.
- Tyle wiesz, wujku, myślę, że to było głupie.
- Mówiłaś, że mnie na koniec...
- Mówiłam? Rzeczywistości?
- Wszystko? Co widziałeś?
- W zakładzie psychiatrycznym, dwa miesiące - powiedział. - Zabierzesz uczysz się jeździć.
- Nauka jazdy może trwać.